Brzmi strasznie, prawda? To będzie post oburzenia w związku z powyższym tytułem. Sprawa moim zdaniem głównie dotyczy dzieci w wieku przedszkolnym, ale nie tylko.
Przykłady?
Wchodzę do grupy przedszkolnej, w której mam prowadzić zajęcia. Podbiega do mnie chmara dzieci i jedno przez drugie pyta:
- Proszę Pani, a będą pieczątki? Czy są dziś pieczątki?
Ja się zastanawiam, skąd taki pomysł, o co im chodzi? Przecież ja NIGDY nie daję dzieciom pieczątek ani innych pseudomotywatorów. Owszem, ja nie, ale inni dają. Dzieci więc zamiast powitania pytają o pieczątki. Powiedziłam, że przecież ja nie daję i na tym temat się skończył. To był pierwszy i ostatni raz.
Celowo nazywam je pseudomotywatorami, dlatego że wcale nie motywują wewnętrznie, tylko zewnętrznie: jest nagroda, czyli warto coś robić, nie ma nagrody, czyli praca i wysiłek nie mają sensu. Owszem - miałabym wtedy możliwość przekupstwa czy też szantażu: "śpiewaj z nami, to dostaniesz naklejkę". Niestety, wiem z autopsji, że najczęściej dzieci słyszą "... bo nie dostaniesz".
czwartek, 9 czerwca 2016
środa, 8 czerwca 2016
"A to feler..." - westchnął SELER! :)
Nie żaden feler, tylko roślina wspaniała, acz mało znana. A może nie tyle mało znana, co mało używana. Należy to zmienić. Już spieszę z wyjaśnieniem, dlaczego.
Można jeść go na surowo, duszony, gotowany, smażony czy zapiekany. Jest mało kaloryczny - w "internetach" różnie piszą: jedni, że w 100g łodygi jest ok. 5 kcal, inni, że 13 - której wartości by nie przyjąć: jest to bardzo mało, więc można go jeść, ile dusza zapragnie. ;)
Seler jest bombą witamin A, E oraz C - tutaj źródła też różnie podają, ale w zależności od pory roku i sposobu przechowywania, może mieć nawet dwa razy więcej wit. C niż cytrusy, nawet do 150 mg w 100g. Wywołane do tablicy witaminy A, E i C to antyoksydanty, chronią nas więc m. in. przed rakiem i pomagają zwalczać infekcje. Ponadto zawiera witaminy z grupy B oraz kwas foliowy.
Można jeść go na surowo, duszony, gotowany, smażony czy zapiekany. Jest mało kaloryczny - w "internetach" różnie piszą: jedni, że w 100g łodygi jest ok. 5 kcal, inni, że 13 - której wartości by nie przyjąć: jest to bardzo mało, więc można go jeść, ile dusza zapragnie. ;)
Seler jest bombą witamin A, E oraz C - tutaj źródła też różnie podają, ale w zależności od pory roku i sposobu przechowywania, może mieć nawet dwa razy więcej wit. C niż cytrusy, nawet do 150 mg w 100g. Wywołane do tablicy witaminy A, E i C to antyoksydanty, chronią nas więc m. in. przed rakiem i pomagają zwalczać infekcje. Ponadto zawiera witaminy z grupy B oraz kwas foliowy.
Sałatka z selerem naciowym i rodzynkami
Dziś przepis na sałatkę z selerem naciowym, która jest baaaardzo zdrowa, pyszna i... oryginalna w smaku. A jakże by inaczej!? ;) A to głównie za sprawą pana selera, o którego cennych właściwościach poczytacie tu <klik>.
Potrzebujemy:
- 4 łodygi selera naciowego,
- 30 dag fileta z indyka (może być w kawałku lub mielony),
- 100 g białej kaszy gryczanej, o której pisałam tu <klik>
- 100 g rodzynek,
- sól,
- olej kokosowy do smażenia, ale bez "ciśnienia"(jak nie ma, to może by też inny. Ten po prostu jest najzdrowszy);
- dowolny biały sosik - np. czosnkowy, jogurtowy lub po prostu majonez.
Wykonanie:
Potrzebujemy:- 4 łodygi selera naciowego,
- 30 dag fileta z indyka (może być w kawałku lub mielony),
- 100 g białej kaszy gryczanej, o której pisałam tu <klik>
- 100 g rodzynek,
- sól,
- olej kokosowy do smażenia, ale bez "ciśnienia"(jak nie ma, to może by też inny. Ten po prostu jest najzdrowszy);
- dowolny biały sosik - np. czosnkowy, jogurtowy lub po prostu majonez.
Wykonanie:
poniedziałek, 6 czerwca 2016
Zapach lodów, czyli zapach szczęścia
Moje dziecko lubi lody. Co ja mówię (a właściewie piszę)! ;) Ono je uwielbia, kocha... wprost za nimi przepada. Każda zatem okazja, miejsce i każda pora dnia jest najlepsza, by loda zjeść, nawet jeśli w grę wchodzi śnadanie. ;) Dużo więc wysiłku kosztuje całą rodzinę tłumaczenie, że nie zawsze można jeść lody, że to nie jedyna istniejąca na świecie przekąska ani też lekarstwo. Moje dziecko bowiem ostatnio zażyczyło sobie loda, żeby wyzdrowieć: "Jak pani da takiego lodzika, to chrypka przejdzie.". Być może, ale wolałam tego nie sprawdzać na swoim dwulatku. ;)
sobota, 4 czerwca 2016
Zaufaj dziecku, a ono nauczy Cię zaufać sobie!
Zaczynałam pisać ten post już kilka razy i jakoś nigdy skończyć nie mogłam. Wciąż czułam, że nie do końca potrafię wyrazić to, co myślę i czuję (bo z wiedzą nie miałam akurat problemu ;)), więc nie byłam usatysfakcjonowana kształtem zdań, które wystukiwałam na klawiaturze. Wczoraj jednakże spotkałam się ze znajomymi, którzy - jak się okazało - mają podobne podejście do wychowania dziecka jak ja i rozmowa nt. niespełna dwulatki, która samodzielnie schodzi po schodach dała mi stosowny zastrzyk inspiracji. To tyle tytułem wstępu, a teraz do rzeczy. ;)
Obrazek nr 1:
- Zostaw ten talerz, bo rozbijesz! - I... bum. Talerz leży w kawałkach na podłodze. - A nie mówiłem?
Obrazek nr 2:
- Nie biegaj, bo się przewrócisz. - I... bam. Dziecko przepadło i leży na asfalcie. - No i coś Ty narobił - dziura na kolanie. A mama ostrzegała.
Obrazek nr 3:
- Zostaw nożyczki, bo się potniesz. - I... ciach w palec. - Ojoj... A mówiłem, żebyś nie używał nożyczek.
Obrazek nr 1:- Zostaw ten talerz, bo rozbijesz! - I... bum. Talerz leży w kawałkach na podłodze. - A nie mówiłem?
Obrazek nr 2:
- Nie biegaj, bo się przewrócisz. - I... bam. Dziecko przepadło i leży na asfalcie. - No i coś Ty narobił - dziura na kolanie. A mama ostrzegała.
Obrazek nr 3:
- Zostaw nożyczki, bo się potniesz. - I... ciach w palec. - Ojoj... A mówiłem, żebyś nie używał nożyczek.
piątek, 3 czerwca 2016
Placuszki z białej kaszy gryczanej
Uwielbiam śniadania na ciepło. Dają solidnego energetycznego kopa na cały dzień. Najszybszą i dającą największe pole do popisu opcją są według mnie różnego rodzaju placuszki. Dziś przepis na mój najnowszy pomysł z wykorzystaniem kaszy gryczanej, o której pisałam tu <klik>.
Składniki:
2 banany
2 jabłka
2 jajka
pół woreczka ugotowanej kaszy gryczanej
mąka kukurydziana do zagęszczenia ciasta
kurkuma
olej kokosowy do smażenia
Do dekoracji:
konfitura z borówki amerykańskiej
kilka plasterków banana
świeże truskawki
Składniki:2 banany
2 jabłka
2 jajka
pół woreczka ugotowanej kaszy gryczanej
mąka kukurydziana do zagęszczenia ciasta
kurkuma
olej kokosowy do smażenia
Do dekoracji:
konfitura z borówki amerykańskiej
kilka plasterków banana
świeże truskawki
Oswoić grykę, czyli o białej kaszy gryczanej :)

Dzisiaj post ze specjalną dedykacją dla mojej bezglutenowej znajomej, która szuka inspiracji na śniadania, najlepiej "bez śmierdzącej gryki"... A kasza gryczana jest tak bardzo zdrowa, że aż żal byłoby jej nie używać! ;)
Kasza gryczana jest źródłem dobrze przyswajalnego białka prawie tak, jak rośliny strączkowe. Zawiera dużo błonnika. Jest źródłem rutyny, która uszczelnie naczynia krwionośne (tak, tak, jak ten lek na niewyraźny wygląd z reklamy), kwercetyny (tak jak leki na alergie). Zawiera także mangan magnez, fosfor, cynk, potas i żelazo oraz witaminy B1, B2, B3, B5, B6, kwas foliowy... Całkiem sporo, prawda? A to jeszcze nie wszystko*. ;)
środa, 1 czerwca 2016
Złote myśli małego S.
W ten jakże świąteczny dzień, Dzień Dziecka, rozpoczynam cykl postów pt. "Złote myśli małego S.". Na początek taki dzisiejszy obrazek.
Jest poranek, stoję w łazience przed lustrem i układam włosy. Mojemu dziecku bardzo podoba się pianka i mówi, żeby nałożyć jej więcej. Odpowiadam, że niestety, ale nie mogę, bo fryzura nie wyglądałaby za dobrze.
- A dlaczego?
- Bo zrobiłby mi się na głowie z włosów taki kask. - brzmi moje tłumaczenie. Moje dziecko szybko znalazło zastosowanie dla takowego przeładowanego kosmetykami fryzu:
- Jakby mama dała za dużo pianki na włosy, to by jej się zrobił taki kask i poszłaby na budowę! :D
Może pochwalicie się złotymi myślami swoich pociech?
Pozdrawiam!
Jest poranek, stoję w łazience przed lustrem i układam włosy. Mojemu dziecku bardzo podoba się pianka i mówi, żeby nałożyć jej więcej. Odpowiadam, że niestety, ale nie mogę, bo fryzura nie wyglądałaby za dobrze.- A dlaczego?
- Bo zrobiłby mi się na głowie z włosów taki kask. - brzmi moje tłumaczenie. Moje dziecko szybko znalazło zastosowanie dla takowego przeładowanego kosmetykami fryzu:
- Jakby mama dała za dużo pianki na włosy, to by jej się zrobił taki kask i poszłaby na budowę! :D
Może pochwalicie się złotymi myślami swoich pociech?
Pozdrawiam!
Subskrybuj:
Posty (Atom)
