- Nie podnoś wazonu, bo rozbijesz.
- Nie bierz kubka, bo rozlejesz.
- Nie biegaj, bo się przewrócisz.
- Nie wchodź tam, bo...
- Nie dotykaj...
- Nie, nie, nie...! Nie...
Przykłady można mnożyć i mnożyć. Czasem, kiedy słucham jak dorośli mówią do dzieci, mam wrażenie, że nieufność to chyba najlepsze słowo charakteryzujące relacje rodziców, dziadków, nauczycieli i wychowawców, ogólnie mówiąc, dorosłych wobec ich podopiecznych.
Moja reakcja na "nie"
Uszy mnie bolą jak słyszę taką zmasowaną ilość komunikatów zaczynających się od "nie".

Po pierwsze dlatego, że gdybym sama była wciąż ograniczana w ten sposób, to mocno bym się buntowała i reakcja prawdopodobnie byłaby odwrotna, czyli uporczywie kontynuowałabym zakazywaną czynność.
Po drugie dlatego, że dziecko słyszy "nie" i na tym bardzo często komunikat się kończy. W takiej sytuacji, nawet jeśli porzuca daną czynność, znajduje następną i bardzo często znów usłyszy to samo - "nie". Wiecie dlaczego tak się dzieje? Ponieważ nie otrzymuje informacji, co mogłoby robić innego, żeby dla dorosłych było na "tak". Bardzo ważne jest, żeby powiedzieć dziecku, co może robić w zamian. Dziecko nie zachowuje się źle, bo tak mu odpowiada i lubi, ale dlatego, że nie potrafi inaczej wyrazić swoich potrzeb. Najczęściej potrzeba mu chwili uwagi i zainteresowania ze strony otoczenia i problem znika.