Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lipca 2016

O ironio!

O realnej potrzebie podarowania tatusiowi gwiazdki z nieba.

Wracamy do domu ze spaceru. Mały S. rozbiera się, biegnie do kuchni i mówi:
- Tatuś, chciałbym obejrzeć teraz jak pieski ratują pociąg.
W tej chwili nie chcieliśmy mu puszczać bajki, poza tym była to inna pora niż zwyczajowo u nas przyjęta na oglądanie czegokolwiek w telewizji lub na komputerze. Zatem, w odpowiedzi na prośbę dziecka, mój Małżon rzecze:
- A ja bym, synu, chciał gwiazdkę z nieba.
I co? Dialog wcale się nie kończy! Mały S. kontynuuje:
- A ja bym jeszcze chciał...
I zupełnie na poważnie zastanowił się chwilę i odpowiedział Tacie, którego ta kontynuacja dialogu przez nasze Dziecię nieco zdziwiła.

poniedziałek, 20 czerwca 2016

Czym się bawić z dzieckiem?

"Memory" lub "Pamięć" :)
Niejednemu rodzicowi sen z powiek spędza kwestia zabawy z dzieckiem. Niby sterta zabawek, wysypują się z pudeł, a się nimi nie bawi. Przyczyny takiego stanu rzeczy są trzy.

Po pierwsze dziecko nie wie, jak się nimi bawić. Zwyczajnie brakuje mu wzorca zabawy. Rzecz tyczy się zwłaszcza pierwszego czy jedynego dziecka w rodznie. Kolejne, młodsze pociechy mają ten komfort, że podpatrują starsze. Widzą, co i jak można zrobić, próbują naśladować i od razu przy okazji wchodzą w świat kontaktów rówieśniczych. ;) Dlatego tak ważne jest, by razem z dzieckiem / dziećmi się bawić. Brać do rąk jego zabawki, wcielać się w role i w ten sposób pokazać, do czego mogą służyć. Tutaj też zachodzi ciekawy proces, ponieważ bardzo często okazuje się, że w trakcie takiej zabawy "starymi" zabawkami wspólnie wymyślicie jeszcze kilka innych możliwości inspirując się wzajemnie. To tak a propos tego, że od dziecka można wiele się nauczyć.

czwartek, 9 czerwca 2016

O tresowaniu dzieci

Brzmi strasznie, prawda? To będzie post oburzenia w związku z powyższym tytułem. Sprawa moim zdaniem głównie dotyczy dzieci w wieku przedszkolnym, ale nie tylko.

Przykłady?
Wchodzę do grupy przedszkolnej, w której mam prowadzić zajęcia. Podbiega do mnie chmara dzieci i jedno przez drugie pyta:
- Proszę Pani, a będą pieczątki? Czy są dziś pieczątki?

Ja się zastanawiam, skąd taki pomysł, o co im chodzi? Przecież ja NIGDY nie daję dzieciom pieczątek ani innych pseudomotywatorów. Owszem, ja nie, ale inni dają. Dzieci więc zamiast powitania pytają o pieczątki. Powiedziłam, że przecież ja nie daję i na tym temat się skończył. To był pierwszy i ostatni raz.
Celowo nazywam je pseudomotywatorami, dlatego że wcale nie motywują wewnętrznie, tylko zewnętrznie: jest nagroda, czyli warto coś robić, nie ma nagrody, czyli praca i wysiłek nie mają sensu. Owszem - miałabym wtedy możliwość przekupstwa czy też szantażu: "śpiewaj z nami, to dostaniesz naklejkę". Niestety, wiem z autopsji, że najczęściej dzieci słyszą "... bo nie dostaniesz".

sobota, 4 czerwca 2016

Zaufaj dziecku, a ono nauczy Cię zaufać sobie!

Zaczynałam pisać ten post już kilka razy i jakoś nigdy skończyć nie mogłam. Wciąż czułam, że nie do końca potrafię wyrazić to, co myślę i czuję (bo z wiedzą nie miałam akurat problemu ;)), więc nie byłam usatysfakcjonowana kształtem zdań, które wystukiwałam na klawiaturze. Wczoraj jednakże spotkałam się ze znajomymi, którzy - jak się okazało - mają podobne podejście do wychowania dziecka jak ja i rozmowa nt. niespełna dwulatki, która samodzielnie schodzi po schodach dała mi stosowny zastrzyk inspiracji. To tyle tytułem wstępu, a teraz do rzeczy. ;)

Obrazek nr 1:
- Zostaw ten talerz, bo rozbijesz! - I... bum. Talerz leży w kawałkach na podłodze. - A nie mówiłem?

Obrazek nr 2:
- Nie biegaj, bo się przewrócisz. - I... bam. Dziecko przepadło i leży na asfalcie. - No i coś Ty narobił - dziura na kolanie. A mama ostrzegała.

Obrazek nr 3:
- Zostaw nożyczki, bo się potniesz. - I... ciach w palec. - Ojoj... A mówiłem, żebyś nie używał nożyczek.