Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psychologia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 8 lipca 2016

O ironio!

O realnej potrzebie podarowania tatusiowi gwiazdki z nieba.

Wracamy do domu ze spaceru. Mały S. rozbiera się, biegnie do kuchni i mówi:
- Tatuś, chciałbym obejrzeć teraz jak pieski ratują pociąg.
W tej chwili nie chcieliśmy mu puszczać bajki, poza tym była to inna pora niż zwyczajowo u nas przyjęta na oglądanie czegokolwiek w telewizji lub na komputerze. Zatem, w odpowiedzi na prośbę dziecka, mój Małżon rzecze:
- A ja bym, synu, chciał gwiazdkę z nieba.
I co? Dialog wcale się nie kończy! Mały S. kontynuuje:
- A ja bym jeszcze chciał...
I zupełnie na poważnie zastanowił się chwilę i odpowiedział Tacie, którego ta kontynuacja dialogu przez nasze Dziecię nieco zdziwiła.

wtorek, 21 czerwca 2016

Nietykalność osobista

Wyobraźmy sobie taką sytuację:
Siedzisz sobie na kanapie i przeglądasz album ze zdjęciami. Przychodzi do domu ktoś, kogo widziałaś/-eś kilka razy w życiu. Twarz kojarzysz, ale nie jesteś do końca pewna/-y, skąd. Wchodzi do pokoju, od razu do Ciebie podchodzi i - co więcej! - zaczyna głaskać po buzi, łaskotać po brzuchu, próbuje przytulić, a nawet wziąć na ręce... Aaaaa....! Ratunku! Ja mam dość tej wizji, nie wiem, jak Wy?

czwartek, 9 czerwca 2016

O tresowaniu dzieci

Brzmi strasznie, prawda? To będzie post oburzenia w związku z powyższym tytułem. Sprawa moim zdaniem głównie dotyczy dzieci w wieku przedszkolnym, ale nie tylko.

Przykłady?
Wchodzę do grupy przedszkolnej, w której mam prowadzić zajęcia. Podbiega do mnie chmara dzieci i jedno przez drugie pyta:
- Proszę Pani, a będą pieczątki? Czy są dziś pieczątki?

Ja się zastanawiam, skąd taki pomysł, o co im chodzi? Przecież ja NIGDY nie daję dzieciom pieczątek ani innych pseudomotywatorów. Owszem, ja nie, ale inni dają. Dzieci więc zamiast powitania pytają o pieczątki. Powiedziłam, że przecież ja nie daję i na tym temat się skończył. To był pierwszy i ostatni raz.
Celowo nazywam je pseudomotywatorami, dlatego że wcale nie motywują wewnętrznie, tylko zewnętrznie: jest nagroda, czyli warto coś robić, nie ma nagrody, czyli praca i wysiłek nie mają sensu. Owszem - miałabym wtedy możliwość przekupstwa czy też szantażu: "śpiewaj z nami, to dostaniesz naklejkę". Niestety, wiem z autopsji, że najczęściej dzieci słyszą "... bo nie dostaniesz".